wtorek, 3 września 2013

Najpiękniejsze piosenki z kawaleryją związane #1

Zacni Waszmościowie, otwieram cykl najpiękniejszych piosenek związanych z kawalerią. Dziś na pierwszy ogień idzie piosenka z filmu "Śluby ułańskie". W tworzeniu tekstu miał swój udział Wieniawa! :D Autorem muzyki jest Marian Hemar.

Jak całować to ułana!


Jak całować to ułana,
I w to naturalnie, w to naturalnie jemu graj
I gdy na śmierć jest panna zakochana
To naturalnie to naturalnie jego raj!
Bo w sercu ułańskiem
Gdyby wyłożyć je na dłoń,
Na pierwszym miejscu panna jest
Przed panną tylko koń!!! Dlatego jak całować to ułana
I on naturalnie, on naturalnie też – jak chcesz!

Przeciw cywilom nikt nie ma nic!

Cywila może piękna płeć szanować i poślubić,
Z cywilem można dziecko mieć, można go nawet lubić!
Lecz w życiu czyż rozchodzi się wyłącznie o szacunek!
Co robić kiedy wchodzi w grę panieński pocałunek!

Chcesz coś więcej w sercu czuć to przepraszam pannę wróć!

Jak całować to ułana
I w to naturalnie, w to naturalnie jemu graj!
I gdy na śmierć jest panna zakochana,
No to naturalnie to naturalnie jego raj!
Bo w sercu ułańskiem
Gdyby wyłożyć je na dłoń,
Na pierwszym miejscu panna.
Przed panną tylko koń!!! Dlatego jak całować to ułana
I on naturalnie, on naturalnie też – jak chcesz!


Tutaj, piosenka w wykonaniu Tadeusza Faliszewskiego. Moim skromnym zdaniem wykonanie Eugeniusza Bodo było nawet lepsze, ale niestety na YT już go nie ma:(


I pamiętajcie drogie Panie: jak całować to tylko ułana! :D

niedziela, 1 września 2013

A lato było piękne tego roku...

Moi Drodzy, dziś oprócz notki o Wieniawie postanowiłam dodać jeszcze jedną, w ogólności upamiętniającą naszych żołnierzy. Dla nich, 74 lata temu zaczęła się walka o granice ukochanej Ojczyzny!

Specyfika tego bloga jest iście kawaleryjska, powinnam więc napisać o szarży pod Krojantami i o Wołyńskiej Brygadzie Kawalerii, która pod Mokrą pokazała swoją siłę. Wybaczcie, żadnego materiału nie przygotowałam. Ale proszę Was - pamiętajcie o tych młodych chłopakach, nie tylko kawalerzystach, którzy przede wszystkim we wrześniu 1939 oddali swoje młode życie, wierząc że uda im się pokonać Niemców i że będą mogli żyć dalej w wolnej Ojczyźnie. Naszym obowiązkiem jest zatrzymać pamięć o nich i przyszłym pokoleniom ją przekazywać! Większość z nich nie była starsza od nas, tak jak my mieli marzenia, a jednak trafili na tak trudny czas, kiedy ich ofiarą wobec Polski było poświęcenie swojego młodego życia... Ale ich ofiara nie poszła na marne! Gdy widzę ludzi którzy nie zapominają i którzy kochają i starają się przekazywać historię dalej, tym bardziej przekonuję się że ta ofiara naszych dziadków żyje w nas. I niech nigdy nie zginie!



Chwała Bohaterom!

Pierwszy Szwoleżer II Rzeczpospolitej!

Na początek proszę całą brać przeglądającą kiedykolwiek te moje wypociny o wybaczenie, jako żem srogo zawiniła i dawna nic nie pisała! Na swą obronę nic nie mam, mea culpa, obiecuję że bloga samemu sobie nie zostawię! 
Tę notkę chciałam nabazgrać już od dawna, ale blogspot płatał mi figle i 2 próby wrzucenia kończyły się fiaskiem. Mam nadzieję że dziś się uda, w końcu do 3 razy sztuka:) 

Był taki człowiek, który całe Międzywojnie rozświetlał swą osobą! Taki człowiek, którego każda Panna chciała by poznać, a chyba większość mężczyzn chciała by się z nim napić bruderszafta. Panie i Panowie! Czapki z głów, ta notka będzie o najświetniejszym kawalerzyście II Rzeczpospolitej - Bolesławie Wieniawie - Długoszowskim! 

Młody, piękny Wieniawa w mundurze szwoleżera:) Pokolorowany przez moją skromną osobę w Photoshopie.

Chciałabym zebrać w jedno miejsce wszystkie znane mi anegdoty o Bolku! :) Jednakże, trochę tych anegdot jest, a blogspot wariuje przy kopiowaniu i wklejaniu w normalnym trybie, więc muszę pracować na html, a więc zajmie to trochę więcej czasu. Tymczasem zapraszam do lektury! :)

Na początek kilka cytatów Bolka:

- Bo w sercu ułana, gdy je położysz na dłoń, na pierwszym miejscu panna, przed nią tylko koń.
- Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski.
- To ja, o siwych włosach mam pana uczyć, jak postępować z kobietami? Panie, można zastać kobietę płaczącą, ale zostawić! Nigdy! (Osobiście za ten tekst kocham Wieniawę!:)
-W dyplomacji można czasem robić świństwa, ale nigdy głupstw. W kawalerii jest odwrotnie.


A teraz wszystkie anegdoty które udało mi się znaleźć!


Były Pułkownik
W 1931 roku Ignacy Mościcki awansował Wieniawę na generała brygady. Bolek tak nie chciał rozstawać się ze swoją poprzednią szarżą, iż kazał sobie wydrukować na wizytówkach: "GENERAŁ BOLESŁAW WIENIAWA-DŁUGOSZOWSKI, BYŁY PUŁKOWNIK"

Komenda nad 1PS
Gdy Bolek przejmował dowództwo 1 Pułku Szwoleżerów, Marszałek rozkazał mu dbać o żołnierzy i pilnować żeby nie pili. Wieniawa ponoć odpowiedział: "Rozkaz Komendancie! Na pewno nie będą pić więcej ode mnie!" Piłsudski westchnął - "To mnie akurat nie uspokaja..."

Adiutant Wieniawy
Wraz z przyjęciem dowództwa nad szwoleżerami, Wieniawa wybrał sobie adiutanta. Rzekł do niego: "Słuchaj, nie możemy jednocześnie obaj pić. Jakby pułk wyglądał!? Dlatego umawiamy się - jeden tydzień piję ja, drugi tydzień pijesz Ty, tak na zmianę." Rotmistrz zgodził się, ale po kilku miesiącach do dowództwa wpłynęła jego prośba o zwolnienie z funkcji. Na zdziwienie Wieniawy odpowiedział: "Panie Pułkowniku, melduję że od pół roku nie mogę doczekać się na swój tydzień!"

Słowna potyczka
Ponoć w jednej ze słownych potyczek z carskim oficerem, na pytanie o co biją się legioniści Bolek odpowiedział: "Bijecie się o honor? A my o naszą wolność. Czyli każdy walczy o to, czego mu brak!"

Adolfie, nigdy Ci tego nie zapomnę!
Niestety ale ówczesny rząd II RP skierował naszego ulubieńca do Rzymu, na miejsce ambasadora. Gdy Bolek odjeżdżał zebrało się całkiem pokaźne grono jego przyjaciół. Wieniawa krzyknął z okna do Adolfa Dymszy "Adolfie! Ja ci nigdy tego nie zapomnę!" parodiując słowa skierowane przez Benito Mussoliniego do Adolfa Hitlera.

Jest wódz, jest i żołnierz
Zali Wieniawa nie spotkał by Piłsudskiego, nie mielibyśmy chyba tego genialnego oficera:( Bolek uwielbiał Dziadka, często dając temu wyraz - "Od dziś uważam się naprawdę za żołnierza, bo nareszcie mam Wodza."

Kim jest ten starszy pan?
Ponoć pewnego razu, Bolek maszerował sobie ulicą Warszawy z Marszałkiem. W kawiarni obok dwie panie piły kawę i jedna pytała drugiej: "Kim jest ten człowiek idący obok Wieniawy?"

Wycieczka do Radomia
Pewnego razu, młoda dama jadła z ojcem kolację w najsłynniejszej ówczesnej restauracji Wierzbickiego w Radomiu. Na salę wkroczył Wieniawa w stanie wskazującym i zaczął młodej damie robić awanse tak drastyczne, że na drugi dzień papa młodej kobiety wysłał generałowi sekundantów. I po jakimś czasie otrzymał odpowiedź: Szanowny Panie, jestem oczywiście gotowy udzielić Panu satysfakcji. Wiem, że to nie jest usprawiedliwienie, ale o tym, że byłem w Radomiu, dowiedziałem się od swojego adiutanta dopiero w trzy dni później. Do pojedynku nie doszło.

Jak Bolek Polskę reprezentował...
W 1934 roku, Bolek miał reprezentować Polskę na pogrzebie króla Jugosławii Aleksandra. Nie wiadomo dlaczego, ale spóźnił się na uroczystość. Po powrocie do kraju miał stanąć przed obliczem Marszałka, którego ten incydent okropnie zdenerwował. Wieniawa jeszcze bardziej rozwścieczył Dziadka, gdy stanął przed nim w smokingu. Na ryk Piłsudskiego "Co to ma znaczyć?!" Bolek tylko odpowiedział: "Komendancie, melduję posłusznie, iż wiem żem ciężko zawinił i powinienem dostać po pysku, a ponieważ bardzo szanuję swój mundur, przybyłem jako cywil. Polski generał nie może dostać po mordzie w mundurze!" Tymi słowy ulubieniec rozbroił Dziadka po całej linii i kary nie było:)

Zalotna pani
Na jednym z balów podeszła do grupy oficerów pewna zalotna pani i przekomarzając się wymieniła cechy jej idealnego kochanka. Oczywiście musiał być w miarę młody, dojrzały emocjonalnie, wysportowany, niezależny dobrze sytuowany, męski, znany i lubiany no i... musiał mieć co najmniej 30 cm. Na to Wieniawa odpowiedział: "Madame! Na wszystko się zgadzam, ale 10 cm odciąć sobie nie pozwolę!"

Wernyhora z Rajbrotu
Do szkoły w Rajbrocie przybył w sylwestrowy wieczór z pobliskiej Lipnicy brygadier Piłsudski, który poprosił o wygłoszenie noworocznego toastu swojego Ulubieńca. Wieniawie któremu "z łba kurzyło się regulaminowo" życzył Piłsudskiemu by jako naczelnik zespolił i dał naszej Ojczyźnie nad wszystkimi wrogami ostateczne zwycięstwo. Po latach gdy Dziadek został naczelnikiem państwa, koledzy ochrzcili Bolka mianem "Wernyhory z Rajbrotu".

Hotelowe akwarium
Ponoć po jednej z suto zakrapianych "imprez" w jednym z warszawskich hoteli, Wieniawa w skutek zakładu wylądował w olbrzymim, hotelowym akwarium. Zdesperowana obsługa hotelowa prosiła go o opuszczenie akwarium, ale nic to nie dawało. Zatem personel wezwał policję. Na widok oficera policji Bolek zasalutował i oświadczył że nie może słuchać jego poleceń, ponieważ przebywając w akwarium podlega jurysdykcji policji wodnej.

Psie potrzeby
Z uwagi na specyficzne poczucie humoru Wieniawę brano za pijanego także wtedy, gdy był trzeźwy. Pewnego razu suczka państwa Długoszowskich odczuła potrzebę bliższego spotkania z odpowiadającym jej urodzeniu pieskiem. Generał znalazł odpowiedniego psa, włożył galowy mundur, zarzucił pelerynę, wziął suczkę pod pachę i pojechał pod ustalony adres. Drzwi otworzyła dystyngowana pani. Stwierdziła, że taka usługa kosztuje dwieście złotych. "Dwieście złotych?" - zapytał zdziwiony Wieniawa. "Tak, mój piesek jest w doskonałej formie, ponadto jest olimpijczykiem, ma dużo odznaczeń, medali i orderów" - wyjaśniła kobieta. Wieniawa uniósł prawą brew, wyprężył się, odsłonił pelerynę, z lewej strony pokazując swoje ordery. Przejechał po nich otwartą dłonią, demonstrując je od Virtuti po Legię Honorową, i stwierdził: "Proszę Pani, grosza bym od Pani nie wziął!".

Kwirynał
Po jednej z burd alkoholowych prezydent Ignacy Mościcki zatelefonował do marszałka Rydza-Śmigłego: - Ten wasz Wieniawa znowu urządził bijatykę w Oazie, spoliczkowali go tam i wyrzucili za drzwi. Co z nim zrobimy? - pytał prezydent - Ja sam już nie wiem, co z nim zrobić. Wsadzę go chyba do kryminału! - odpowiedział marszałek. - Do Kwirynału - podchwycił przygłuchy Mościcki. - Świetna myśl, szczęśliwa myśl, panie marszałku, natychmiast wysyłam go do Kwirynału. I tak Wieniawa został w 1938 roku polskim ambasadorem w Rzymie.

Nabuchodonzor
Do kasyna oficerskiego przyszedł młody podporucznik. Barman powiedział mu, iż organizowany jest konkurs na odgadnięcie wyrazu składającego się z pierwszych liter nazw wypijanych trunków. Podporucznik przystał na ofertę barmana i wziął udział w konkursie. Dostał trzy kieliszki i po wypiciu oświadczył: "SOS" - Starka, Okowita, Soplica. Po czym zapytał się o swoje miejsce w rankingu. Bardzo dobrze panie poruczniku - odparł barman - ale rekordzistą jest pułkownik Wieniawa z wyrazem "NABUCHONODOZOR".

Zwiedzanie Pompei
Wieniawa-Długoszowski zwiedzając Pompeje miał usłyszeć od przewodnika:
- Ekscelencji, to całe miasteczko było ongiś zalane.
- Niemożliwe! To były czasy... - westchnął Wieniawa.

Zakuta
Podczas wizyty króla Afganistanu Amanulla Chana, Wieniawa otrzymał zadanie towarzyszenia małżonce dostojnego gościa. Zachwycona rycerskim ułanem królowa obdarowała go kosztowną bransoletą. Gdy Wieniawa meldował się Piłsudskiemu, Marszałek zapytał: - Pokaż no co dostałeś? - Zakuta - odparł Wieniawa wyciągając rękę.
- Za kuta? - uśmiechnął się Marszałek. - Za co dostałeś to ja wiem, ale pokaż jak wygląda.


Wpis w księdze (Nie mam pojęcia czy to prawda czy nie - ale brzmi genialnie:))
Na jednym z bali, w księdze pamiątkowej w taki oto sposób wpisał się jeden z oficerów :

Oddałbym wiele, ordery i sławę
Bylem mógł poznać Długoszowskiego - Wieniawę.

Nie minęło wiele czasu, gdy niżej znalazł się następujący tekst :

Dla mnie to również będzie zaszczyt i sława
Czekam na Pana w Warszawie - Pułkownik Wieniawa.


Jak Bolek podziwia kobiety?
Na pewnym balu czy też raucie Wieniawa oczarowany jedną damą ukląkł i ku zdziwieniu kobiety pocałował ją w kolano, wygłaszając przy tym zabawną mowę, jako że powinno się chwalić takie przepięknie dzieła Stwórcy!


Honor wuja Bolka
W Mroczkowie koło Opoczna, we dworze u zaprzyjaźnionych z Długoszowskimi Państwa Libiszowskich, także herbu Wieniawa, odbywał się latem wieczorowy raut na świeżym powietrzu, nad stawem. Wszyscy ubrani byli wieczorowo. Ponieważ dzieci wiedziały, że pan generał lubi się bawić z nimi, więc starszy syn Państwa Libiszowskich, ok. 10-letni wtedy, zapytał Wieniawę: - Czy to prawda, że wujek spełnia prośby dzieci? - Tak, oczywiście, spełniam prośby dzieci - odparł wujek Długoszowski. - I gdybym miał jakieś życzenie, to wujek je by spełnił? - Tak, powiedziałem przecież, że nie odmawiam dzieciom. - To niech wujek wejdzie dla nas do stawu! - padło życzenie. Wieniawa wszedł bez namysłu do stawu ku uciesze dzieci i zdziwieniu dorosłych. Zapytał chłopca po chwili, czy już może wyjść, bo garnitur robi mu się coraz cięższy. Chłopiec zezwolił i Wieniawa ociekający wodą wyszedł ze stawu. Wtedy przerażony chłopiec zapytał: - Dlaczego wujek to zrobił, ja przecież żartowałem. A wujek odparł mu: - Dałem ci słowo, że spełnię twoje życzenie. Nie mogłem postąpić inaczej. Zapamiętaj na całe życie, jeżeli dasz komuś słowo, że coś zrobisz, zrób to honorowo, choćby bardzo bolało.


Jak to Ziuk chciał zrobić z Bolka dyplomatę
Piłsudski w dyplomacji potrzebował zaufanego, inteligentnego człowieka. Któż inny jak Wieniawa? Ale Bolek nie chciał przyjąć stanowiska. Wtedy też zagniewany odmową Wieniawy Marszałek, miał ze złością rzucić maciejówką o ziemię i powiedzieć: „Nieszczęście z tym Wieniawą, mógłby być ambasadorem, mężem stanu, a on nic, tylko wciąż mnie nudzi, że chce szwoleżerami dowodzić".


Bracia miła, na dziś to koniec. Ale to nie wszystkie anegdoty, postaram się z czasem dodawać nowe:)

piątek, 17 maja 2013

Rzecz o ułańskiej fantazji...

Często w naszym społeczeństwie używa się wyrażenia "ułańska fantazja". Często, ażeby określić durne wybryki alkoholowe, czy inne, które z prawdziwą ułańską fantazją nie mają nic wspólnego! Jest to totalna profanacja!
Prawdziwa ułańska fantazja to coś głębszego. Chciałabym więc opisać przykłady takowej:) Taka notka z anegdotami. W swoim czasie zrobię też coś takiego, tylko skupiając się wyłącznie na Wieniawie!

Pożegnanie gen.dyw. Stefana de Castendolo Kasprzyckiego 
30 kwietnia 1927, owy oficer przechodził w stan spoczynku. Opuszczał OSK(Późniejsze Centrum Wyszkolenia Kawalerii) Jednak wyższe władze nie zgodziły się na oficjalnie pożegnanie, gdyż nie poparł on Przewrotu Majowego. Jego podopieczni ułani wyprzęgli z jego powozu konie, sami stając na ich miejscu i przejeździli cały Grudziądz nim odwieźli Generała do domu.

Kaukaski oficer kontraktowy w CWK 
Tenże oficer brał onegdaj udział w "imprezie" w restauracji "Wielkopolanka", cieszącej się renomą wśród naszych kawalerzystów. Po paru głębszych(choć był muzułmaninem - nie pił wina, acz zakazy nie mówiły nic o wódce:)) postanowił załatwić swe potrzeby fizjologiczne. Jednak toaleta znajdowała się na podwórku, z tyłu restauracji. Tam też, na podwórku, zamieszkiwał groźny wilczur. Po załatwieniu swych potrzeb, oficer stwierdził że żal mu psa, jak tak siedzi w budzie. Odwiązał go z łańcucha i... zaprowadził na salę w restauracji! Widok uciekających par rozbawił go niezmiernie! Acz, raport służbowy nie był już tak wesoły;)

"Błyszcząca nędza"
Takowe określenie wymyślono na młodych oficerów rozpoczynających służbę w swoich pułkach. Znaczy ono tyle że oficer, choć piękne prezentujący się, tonął w długach i ciężko było mu się utrzymać jeśli nie pochodził z zamożniejszej rodziny. Pobory podporucznika wynosiły 281 zł, lecz prawie 265 zł wynosiło wyżywienie, spłata długów zaciągniętych na rząd koński i resztę wyposażenia oficerskiego, podatek, a także "dobrowolne" składki. Na przyjemności oficera zostawało 16 zł:)

Kompleks mniejszości 
W 13 Pułku Ułanów Wileńskich w 4 szwadronie dowodził rotmistrz Kazimierz Nawrocki. Był on niskiego wzrostu, zaledwie 160cm. U dowódcy, ppłk. Czesława Chmielewskiego wyjednał, aby do jego szwadronu przydzielać najmniejszych żołnierzy. Jednakże, pewnego razy Ppłk. Chmielewski postanowił spłatać figla Rotmistrzowi, przydzielając przed manewrami jako młodszych oficerów, 2 najwyższych oficerów w korpusie. W czasie manewrów córki ziemianina w którego majątku szwadron miał stacjonować, widząc niskiego Rotmistrza przy wysokich podporucznikach, krzyknęły "Ale mały!". Nawrocki zezłościł się okropnie i kazał całemu szwadronowi kwaterować jak najdalej od wygód dworu.

Kurczak
W 13 PU po w.w. ppłk. Chmielewskim przyszedł płk. Żelisławski. Miał on bardzo negatywny stosunek do alkoholu. Stare pułkowe pijusy zaczęły przeciwdziałania! Jakże zdziwił się Pułkownik gdy w "księdze kredytowej" gdzie Kucharz Onufry zapisywał dania/napoje pobrane na kredyt, zobaczył pozycja za pozycją "kurczak", brany nawet po 3-4 razy dziennie przez jednego oficera. Stary szybko rozszyfrował "kurczaki" którymi były szklanki wódki wyborowej:)

Spotkania towarzyskie
Również w pułku 13, służył Rotmistrz Bronisław Szymkiewicz nazywany "Wujem". Oficerowie - kawalerowie urozmaicali sobie służbę zapraszając do swoich garsonier panie. "Wujo" był przeciwny tym spotkaniom. Gdy panna rozlokowała się już w gościach, oficer spisywał na kartce zamówienie - np.wino, ciastka, sałatki czy herbatę. Karteczka w rękach ordynansa wędrowała do kucharza Onufrego. Jednak Rotmistrz często zaczajał się na żołnierza w korytarzu, zabierał karteczkę, wypisywał ku uciesze Onufrego najdroższe dostępne rzeczy i pilnował by ordynans zaniósł tacę z nowym zamówieniem do oficera. Nie jednego doprowadziło to do małego bankructwa:)

Rzeczpospolita Ujazdowska
W ujazdowskim szpitalu leczyli się z ran m.in. Ułani Jazłowieccy szarżujący pod Wólką Węglową. Po kapitulacji Niemcy kazali im złożyć wszelaką broń, ale ułanom ani nie śniło się oddawać swoich ukochanych szabli - trzymali je więc pod poduszkami.

Bieg myśliwski w oflagu IV C w Colditz
"Kto tradycji nie szanuje, niech nas w dupę pocałuje" - te zasadę kawalerzyści przestrzegali bezwzględnie. W 1941 urządzili więc bieg myśliwski dla oficerów wszystkich nacji tam skupionych. Na mastra wyznaczono   por. Alberta Wojciechowskiego z 2PS. Każda z narodowości miała za zadanie przygotować kilka przeszkód nie ograniczonych żadną wysokością i szerokością. Polacy jako organizatorzy przygotowali za nagrodę lisią kitę oraz żetony w kolorach ogólnokawaleryjskich. Tor biegł przez cztery piętra zamku, finisz następował w sali balowej. Nasi kawalerzyści wymyślili 5 przeszkód, z czego najtrudniejsza była istną kwintesencją ułańskiej fantazji: w drzwiach łazienki ustawiono wannę z gorącą wodą w której leżał nago w cylindrze z monoklem i cygarem ppor. rez. Jerzy Wojciechowski z 22 PALu zwany "Łajzą". Należało przeskoczyć Łajzę, lecz większość robiła to nieumiejętnie i rżnęła głowami w futrynę, wpadając do wanny z której wywalał ich Podporucznik. W biegu brało udział około 100 "jeźdźców". Ubierali się jak najlepiej, nawet zakładając ostrogi. Polacy umówili się że nie będą szukać lisa. Bieg wygrał młody kirasjer francuski. Po finiszu wszyscy zostali zaproszeni na lampkę wina, podczas której wręczono żetony wykonane własnoręcznie z tektury i kolorowego papieru. A wszystkiemu przyglądali się Szkopy, "rozdziawiając pyski ze zdziwienia".

Święto pułkowe
Święta pułkowe przedwojennych formacji kawaleryjskich, były wydarzeniami ogniskującymi życie towarzyskie i kulturalne garnizonów. Z reguły kończyły się wystawnym balem, na którym każdy oficer, tak jak w boju chciał być pierwszy, tak i tu starał się wyróżnić ułańską fantazją. Podczas jednego z takich rautów, gdy impreza zdawała się tracić impet, dowódca pułku wezwał do siebie zastępcę, szepnął coś na ucho po czym ten ostatni szybko się oddalił. Po chwili drzwi sali balowej otworzyły się z hukiem, a do środka wpadła pułkowa orkiestra i grając marsza generalskiego przedefilowała wśród rozbawionych gości. Obecni na balu artylerzyści konni, pozazdrościli ułanom wyczynu i postanowili nie oddawać pola zbyt łatwo. Dowódca dywizjonu wezwał z kolei swojego zastępcę i po wydaniu polecenia także ten szybko zniknął za drzwiami. Po jakimś czasie drzwi na taras otworzyły się i ku zaskoczeniu obecnych, na salę wtoczył się pełen działon zaprzężony w cztery konie, z jaszczem amunicyjnym i armatą. Po sprawnym odprzodkowaniu, z działa huknięto ślepakiem, aż we dworze powypadały wszystkie szyby. Wyjeżdżając działo zaczepiło jeszcze o hydrant z którego na zebranych trysnęły strugi wody. Wniebowzięci kawalerzyści hurmem okrzyknęli artylerzystów zwycięzcami w tym pojedynku, po czym solidarnie, cała brygada złożyła się na pokrycie kosztów.

Manewry
Na jakiś manewrach pewna grupa podchorążaków zadekowała się w krzakach aby uniknąć męczących ćwiczeń. Jedni poszli spać, inni grać w karty, jeszcze inni zaczęli się opalać. Wtem do kryjówki kawalerzystów wszedł wysokiej rangi oficer piechoty z opaską rozjemcy. Z głębokim zdziwieniem na twarzy krzyczy na podchorążaków: "Panowie, a co wy tu...?!" Chwila ciszy, nikt nie odpowiada, nagle gdzieś z tyłu odzywa się grobowy głos: "To my... zabici!"

Tyle na dziś, obiecuję że uzupełnię ten post jeszcze kilkoma anegdotami:)

wtorek, 30 kwietnia 2013

Hubalowa legenda


Dziś szczególna dla mnie data, a mianowicie 73 rocznica śmierci Majora Henryka Dobrzańskiego. Nie będę ukrywać że Hubal choć nie żyje już tyle lat, to wpłynął znacząco na moją osobowość. Pokazał mi czym jest Odwaga, czym jest Honor i czym Ojczyzna. Z jego pomocą wykształciła się u mnie wielka Miłość do Kawalerii. Żałuję bardzo że nie mogę iść na prawdziwą mogiłę tego wielkiego Człowieka i zapalić mu światełka pamięci. Ba, teraz to i nawet do Anielina mi się nie uda. Ale postanowiłam że w przyszłości jak będę mieć swojego własnego konia, to rajdem na 30 kwietnia pojadę tam, zapalę znicz. A póki co takimi postami czy moimi obrazkami będę zachowywać pamięć o Majorze. Należy mu się ona jak najbardziej i trzeba ją pielęgnować. 

Mini portret Majora Dobrzańskiego z okresu służby w 2 Pułku Ułanów Legionów Polskich 

Nie chcę się rozpisywać o Majorowym życiu, czy dodawać fotki, bo ktoś już zrobił to lepiej - odsyłam do strony: http://majorhubal.pl/
Aczkolwiek na tej wspaniałej stronie nie ma rzeczy które z kawalerii chyba lubię najbardziej - anegdoty:) Także chcę napisać kilka związanych z Majorem.

- Jako kilkuletni chłopiec młody Henio postanowił zrobić sobie parcours z... krów! Niestety jedna przeszkoda nie wykazała stateczności i przyszły kawalerzysta zwalił się na ziemię z koniem. Wylądował w szpitalu z wstrząśnieniem mózgu.

- Major dostał w prezencie od żony konia. Na pytanie skąd wzięła tak dużą ilość pieniędzy Pani Zofia odpowiedziała "Nic Ci Do Tego". Hubal postanowił nazwać tak swojego konia.

- Z tymże koniem wiązała się nieciekawa sprawa - kiedyś w jednym z kasyn ktoś założył się że "Nic Ci Do Tego" przeskoczy wysoką przeszkodę - 1,8 m. Na maneżu pułkowym zgromadziło się większość oficerów. Koń przeszedł przeszkodę, ale dowództwo było bardzo niezadowolone z tych samozwańczych zawodów. Ponoć także, kiedyś Gen. Rómmel, przyjaciel Hubala, udając się do niego w odwiedziny, zobaczył nowego Majorowego konia - spytał się luzaka jak się zwie. Ten ochoczo odpowiedział "Nic Ci Do Tego! Panie Generale!". Gdyby nie interwencja Dobrzańskiego, luzak nie skończył by szczęśliwie...

- Na zawodach w Warszawie, Major zaliczył zrzutkę już na rozgrzewce. Nieprzytomny trafił do szpitala. Gdy tylko się ocknął wrócił na maneż wbrew sprzeciwom lekarzy, wygrał konkurs i dopiero wtedy powrócił do szpitala.

- Koszarowe życie nudziło Majora. W Grudziądzu postanowił zrobić ćwiczebną szarżę na młode drzewka w parku. Nie przysporzyło mu to glorii - został przeniesiony do Rzeszowa, do 20 Pułku Ułanów.

- Po przejechaniu parcoursu w Anglii bezbłędnie, Henio wg. jeździeckich obyczajów winien dostać specjalny prezent. Niestety Anglicy o tym nie wiedzieli i zrehabilitowali się za późno. Z wściekłego Hubala postanowili zadrwić koledzy. Zebrali się w pokoju hotelowym, a pokojówka przyniosła tajemniczą przesyłkę. Jakże zdziwiony musiał być Henio gdy zamiast wyczekiwanej nagrody zobaczył.... hotelowy wazon! Ach ta ułańska fantazja jego kolegów...

- W czasie manewrów wołyńskich Henio miał pokazać swoją wartość i zdobyć zaufanie przełożonych, jednak jego bojowe zacięcie i fantazja były silniejsze. W nocy kiedy był czas na odpoczynek, Major przeszedł z grupą ułanów rzekę kilka km poniżej i wziął w niewolę obóz "wroga" w czasie porannej toalety, łamiąc wszystkie podstawowe założenia. Ponoć Rómmel powiedział wtedy do niego "Heniu, teraz to i ja Ci już nic nie pomogę" .

- W 2PSK gdzie Henio był kwatermistrzem, dowódca pułku zarzucił raz mu, ze nie ma wystarczającej ilości jedzenia dla żołnierzy. W odwet Major sprowadził cały wagon pożywienia którego nie były w stanie pomieścić magazyny.

-W Rzeszowie pewnego razu, Henio wraz z żoną poszedł na koncert Kiepury. Tuż przed budynkiem widniał wielki posąg z tworzywa, samego artysty. Spodobał się on niezwykle żonie Majora która rzekła "Patrz, jaki wielki Kiepura!". Po koncercie Major odprowadził Panią Zofię do domu, położył spać, po czym skrzyknął kilku kolegów z pułku i "pożyczył" posag Kiepury który stanął przed wejściem do kamienicy w której mieszkali państwo Dobrzańscy. Ponoć w czasie przenoszenia posągu kawalerzystów goniła policja:)

No, na dziś tyle:) Niech chwała będzie dzielnym Hubalczykom!


I na koniec ołówkowy portret Majora spod mojej ręki:)

piątek, 12 kwietnia 2013

O projekcie słów kilka...

Chciałabym napisać kilka słów o tym blogu, bo wzięła mnie właśnie refleksja że zaczęłam robić wszystko na opak.

Otóż kawaleria II RP to moje oczko w głowie od prawie 4 lat. Miłość do koni i militariów zaowocowała miłością do naszych kawalerzystów:) 
Szczególnie bliskie są mi losy 14PU w czasie szarży pod Wólką Węglową, życie Wieniawy a także OWWP Majora Henryka Dobrzańskiego. 
Pomyślałam że fajnie było by zrobić kompendium wiedzy właśnie o szarży, czy chociażby zebrać w jedno miejsce wszystkie napotkane anegdoty o Wieniawie. 
Internet rozrósł się do takich rozmiarów, że raczej nic nowego nie napiszę, ale nawet jeśli nie, to i tak cieszę się że mogę poświęcić chwilę mojej pasji i oddać choć tak, hołd tym Wielkim Ludziom którzy dzielnie bronili honoru i wolności Ojczyzny.  

Niestety teraz wisi nade mną matura, więc notek będzie mało, ale wakacje będą długie, więc postaram się coś wrzucić sensownego. Myślę nad jakimiś projektami typu - zebrać wiersze o kawalerii czy też jakieś obrazy i je ładnie zinterpretować, bowiem może to pomóc jakimś desperatom którzy na maturę ustną wybiorą temat o kawalerii:) A wiem że tacy chodzą po naszym pięknym kraju. 

I na koniec: niech Duch Kawalerii będzie z Wami! :) 

To tak nawiasem moje graficzne mazioły - zobaczyłam zdjęcie starej stajni 4 psk z Płocka, musiałam domaziać konia i kawalerzystę:) 

Wólka Węglowa filmem...

Powoli zbliżam się do końca z serią postów związanych z szarżą pod Wólką Węglową. Tym razem chciałabym zebrać tu materiały filmowe traktujące o tej szarży.

Niestety z niewiadomych mi powodów nie mogę wrzucić od razu filmu do notki - a więc wrzucam tylko linki.


Pierwszy film reżyserii Grzegorza Gajewskiego to dokument w którym brali udział rekonstruktorzy z czasie rekonstrukcji historycznej w Łomiankach w 2011 roku.

http://www.youtube.com/watch?v=EfNaRCaefy4&list=FLnppAcBjqKm56Q7vDFVTYPw&index=69

Drugi film, nazywa się "Szarża, czyli przypomnienie kanonu". Wątek szarży i jej upamiętnienia jest tylko jednym z wielu w tym filmie.

Część pierwsza:
http://www.youtube.com/watch?v=pRVA8OBmXC0

Część druga:
 http://www.youtube.com/watch?v=fDCwgFXTq0A

A tu krótka historia szabli i hełmu spod Wólki:
http://www.youtube.com/watch?v=0FVtC4mJBIo

Jeśli w przyszłości napotkam jeszcze jakiś film o szarży, to w pewnością zaktualizuję tę notkę. Dobrze mieć wszystko w jednym miejscu:)